Będą mi mówić Grand Master!

Będą mi mówić Grand Master!

BartoszChyc
BartoszChyc
Aug 9, 2016, 4:44 AM |
0

Przeglądając różne fora, i blogi poświęcone tematyce szachowej, napotkałem na wpisy jednego z polskich szachistów, amatora najprawdopodobniej (choć nie jestem pewien bo się nie przedstawił z imienia i nazwiska). Opisywał on rozgrywki Mistrzostw Polski Juniorów w szachach szybkich i błyskawicznych do lat 14. Wspomniał o powadze sytuacji, o tym że w tym momencie zaczyna się poważna praca na to by zdobyć tytuł Grand Master'a. No i oczywiście gadka w stylu dokonywania wyboru, gram dla przyjemności czy walczę o GM? Ta pierwsza łatwiejsza, ta druga ... cóż 99,99% na to że się nie uda.

Tak sobie próbuje wyobrazić jak to jest. Jestem dzieciakiem poniżej 14 lat ... siadam przed lustrem i myślę sobie ... zostanę arcymistrzem szachowym. Załóżmy że nasz 13 dzieciak nie jest Carlsen'em i jeszcze tego GM nie zdobył. Powiedzmy że droga do GM może mu trochę zająć. Mam wrażenie że cała sprawa motywacji i sukcesywnej pracy większości szachistów działa troszeczkę inaczej niż na zasadzie powiedzenia będę i stwierdzenia faktu - jestem. W zdecydowanej większości arcymistrzów zdobycie tego tytułu zajmuje więcej czasu i wysiłku niż obecnemu mistrzowi świata.

Stawianie sobie ambitnych celów, tych trochę zbyt ambitnych też, jest ważne. Ale, nie tylko dla nas amatorów, ważne jest także podejście do szachów z pokorą i szacunków. Szachista nie może pozwolić sobie na niezdrową ambicję. Nie chodzi o to nawet że amator mówiący o zdobyciu GM naraża się na śmieszność. Problem skupiając się zbyt bardzo na celu, nakręcając poczucie wyścigu szczurów działamy na swoją niekorzyść. Wypalamy się jako szachiści przy pierwszych nie powodzeniach. A droga do bycia dobrym szachistą jest zawsze dłuższa niż nam się wydaje.

Myślę więc, że pytanie czy gram dla przyjemności, czy po to by osiągnąć sukces w postaci tytułu arcymistrza, jest trochę źle postawione. Powinniśmy zapytać siebie o to, czy świadomość tego że nie osiągniemy nigdy wymarzonego poziomu gry / tytułu sprawi że przestaniemy grać w szachy?

Próbując odpowiedzieć sobie na to pytanie stwierdzam, że deklarując że zdobędę kiedyś magiczne literki GM, świadczyło by w dniu dzisiejszym o poważnych urojeniach, mimo że moje szanse nie sięgnęły zera.  Ale w zupełności nie zraża mnie to do gry w szachy, ani nie zmniejsza to mojej chęci do zdobywania szachowego doświadczenia. A GM ... może za dekadę albo dwie ... fakt że mówię o tytule arcymistrza nie będzie wydawał się innym śmieszny.

 

Grafika ze strony:

Woordpress files i coś tam dalej