Jan-Krzysztof Duda: "Kiedy pokonam Magnusa, wtedy poczuję, że jestem w ścisłej czołówce"
Jan-Krzysztof Duda. Photo: Maria Emelianova/Chess.com.

Jan-Krzysztof Duda: "Kiedy pokonam Magnusa, wtedy poczuję, że jestem w ścisłej czołówce"‎

DavidC2
DavidC2
|
60 | Inne

[wywiad został przeprowadzony w styczniu 2020r. - przyp. tłum.]

Jan-Krzysztof Duda, najmłodszy gracz w czołowej 20-stce szachistów światowego rankingu odpowiedział Davidowi Coxowi o swoich doświadczeniach w polskiej telewizji, byciu przesądnym oraz o tym, dlaczego nie może znieść, kiedy inni gracze nie przestrzegają dress code'u w szachach.

Nowe pokolenie zaczyna zaznaczać swoją obecność w światowej elicie. Jan-Krzysztof Duda, Vladimir Artemiev, Wei Yi oraz Alireza Firouzja - wszyscy oni są już wśród 30-tu najwyżej notowanych szachistów na świecie. W ciągu nadchodzącej dekady możemy być świadkami, jak stają się nowymi pretendentami do szachowego tronu.

Kariera Dudy to niekończące się pasmo sukcesów. Były mistrz świata juniorów ma na swoim koncie ponad 100 turniejowych zwycięstw i to osiągniętych jeszcze przed ukończeniem 18. roku życia. W 2014 roku, grając na 2 szachownicy, zdobył 8,5 punktu z 11 partii na Olimpiadzie Szachowej. Teraz ma prawie 22 lata, a swój najwyższy ranking w życiu, 2758, osiągnął w grudniu 2019r. po tym, jak zakwalifikował się do finału Grand Prix w Hamburgu.

Niedługo rozpoczyna się druga edycja Prague Chess Festival. Duda ma pierwszy numer startowy w turnieju Masters, który będzie 10-osobową kołówką ze średnim rankingiem 2708. [Jan-Krzysztof Duda zajął 3 miejsce w tym turnieju - przyp. tłum.]

Sukcesy Dudy stanowią kontynuację dumnej tradycji polskich szachów, której początki sięgają czasów Bolesława III Krzywoustego, króla Polski z XII w., który nauczył się grać w szachy od rycerzy, powracających z krucjaty do Jerozolimy. Jeśli chodzi o czasy nieco mniej odległe, to Polska może pochwalić się wieloma dobrze znanymi szachistami, którzy święcili swe triumfy w XX stuleciu. Najlepszy z nich, Akiba Rubinstein, był gotowy rzucić wyzwanie ówczesnemu mistrzowi świata, Emanuelowi Laskerowi [który urodził się na terenie obecnej Polski, w Barlinku - przyp. tłum.], jednak wybuch I Wojny Światowej w 1914r. pokrzyżował jego plany. Duda ma nadzieję zajść jeszcze dalej.

Wywiad został przeprowadzony przez telefon. W niektórych miejscach tekst zmieniono ze względu na spójność lub objętość.

Chess.com: Na początek pytanie o Twoją mamę. Jak ważną rolę pełni w rozwoju Twojej kariery. Wiemy, że miała ogromny wpływ na to, że w ogóle rozpocząłeś swoją przygodę z królewską grą.

Jan-Krzysztof Duda: Mój tata odszedł, kiedy miałem dwa lata i to mama była osobą, która mnie wychowała, jednocześnie prowadząc własny biznes. Chciała odkryć, jakie są moje talenty, więc kiedy miałem pięć lat, próbowałem już wielu różnych zajęć - pływanie, tenis stołowy, tenis, akrobatyka, szachy i muzyka. Zakochałem się w szachach, być może dlatego że byłem w stanie utrzymać koncentrację przez dłuższy czas, nawet jako dziecko. Mogłem bawić się zabawką przez wiele godzin. A potem, kiedy już zacząłem wyjeżdżać na turnieje, praca mojej mamy pozwalała jej mi towarzyszyć. Zanim jeszcze skończyłem 18 lat, była ze mną chyba wszędzie na świecie. Zawdzięczam jej naprawdę wiele.

Rzadki widok, kiedy to mama Dudy jest obecna podczas transmisji.

Widzieliśmy już podobny schemat u innych czołowych graczy. Często czerpali korzyści ze wsparcia rodziców, którzy podróżowali z nimi na turnieje. Na przykład Magnus Carlsen i Fabiano Caruana mieli swoich ojców, a Wesleyowi So towarzyszyła macocha Lois. Biorąc pod uwagę, że szachy są dosyć ciężką grą z psychologicznego punktu widzenia, czy możesz powiedzieć więcej o korzyściach takiego rodzicielskiego wsparcia?

Ogólnie chodziło mi o to, że nie musiałem myśleć o tych wszystkich innych rzeczach, mogłem skupić się na szachach. Mama była w pewnym sensie moim managerem, to ona organizowała trenerów, loty, wszystko. Ja tylko grałem w szachy i właśnie o to chodziło. Z drugiej strony wiedziała, co zrobić, kiedy przegrałem partię. Kiedy byłem młodszy, nie zawsze umiałem radzić sobie z porażkami. Czasem moje reakcje po nieudanych partiach były bardzo złe, w takim fizycznym sensie, skakałem po łóżku itp. Moi znajomi wciąż opowiadają mi ciekawe historie! Ale mama zawsze wiedziała, jak mnie uspokoić. Potem dorosłem i to się skończyło!

To całkiem zabawne. Słyszeliśmy, że oprócz rozwijania swojej szachowej kariery, także studiujesz na Akademii Wychowania Fizycznego. Jak ważna dla szachisty jest forma fizyczna?

Tak, w chwili obecnej studiuję na Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie. Dzięki temu mam szansę współpracować z czołowymi polskimi trenerami i specjalistami od sportu, np. z fizjologiem polskiej tenisistki, Agnieszki Radwańskiej. Bez tego byłbym po prostu słabszym graczem, ponieważ nie byłbym w stanie wytrzymać napięcia. Uważam, że bycie w formie jest koniecznością w przypadku gracza czołówki światowej. Magnus jest dobrym przykładem, ponieważ jest bardzo wysportowanym człowiekiem. Był w stanie pozbyć się presji w meczach o Mistrzostwo Świata o wiele lepiej niż Anand. Ok, był o wiele młodszy, ale uważam, że był to jeden z czynników, które pozwoliły mu wygrać stosunkowo łatwo.

Masz jeszcze jakieś sposoby na radzenie sobie ze stresem?

Ogólnie rzecz biorąc, jestem trochę przesądny - jak wielu szachistów. Tak naprawdę to nie wierzę w przesądy, ale lubię je mieć po swojej stronie, tak dla pewności! Więc miałem swój szczęśliwy długopis, a teraz mam szczęśliwą koszulę. Jednak jeśli wygrasz zbyt wiele partii z rzędu, masz problem! Na przykład, kiedy wygrałem Mistrzostwa Polski w 2018 roku, zremisowałem cztery partie z rzędu - w większości z nich byłem stroną atakującą, jednak nie byłem w stanie zrealizować przewagi. Potem wygrałem jedną partię, a następnie kolejne trzy, w których miałem na sobie dokładnie te same ubrania, co podczas tej pierwszej. Na domiar złego, przez te dni jadłem dokładnie te same rzeczy. W dniu pierwszej wygranej zjadłem stek, więc od tego momentu jadłem dwa steki dziennie. Poszło na to trochę pieniędzy, ale co tam! Tak poza tym, lubię steki.

Wow, to naprawdę dużo mięsa. Masz jeszcze jakieś słabostki?

Lubię sobie długo pospać, lub innymi słowy, dobrze zarządzam moim wypoczynkiem! Myślę, że większość szachistów to nocne Marki, właściwie to nie wiem dlaczego. Jako dziecko chodziłem spać i potem wstawałem bardzo wcześnie, ale teraz jestem efektywniejszy w nocy. Podczas Grand Prix w Hamburgu wstawałem koło 11:30, a szedłem spać ok. 2-3 nad ranem. Ale może to być problem. Kiedy ostatnia runda jest rano, ciężko sobie z tym poradzić. Podczas Drużynowych Mistrzostw Europy, które odbywały się w listopadzie, ostatnia runda była o 10 rano i miałem nadzieję, że nie zostanę wystawiony do gry! Niestety musiałem grać i do tego czarnymi z Dmitry Andreikinem. Byłem śpiący, ale jakimś cudem zdołałem dosyć łatwo zremisować. Ogólnie to uważam, że moje partie w ostatnich rundach są trochę poniżej średniej.

Jan-Krzystzof Duda
Jan-Krzysztof Duda. Photo: Maria Emelianova/Chess.com.

Skoro jesteśmy przy koszulach, zawsze jesteś dobrze ubrany. Czy jest coś, na co zwracasz szczególną uwagę?

Wręcz przeciwnie. Właściwie to jestem zaskoczony, słysząc to. Noszenie garnituru nakazuje dress code FIDE. Kiedyś bardzo nie lubiłem grać w garniturze, ale się przyzwyczaiłem. Z drugiej strony bardzo nie lubię sytuacji, w których ja noszę garnitur, a inni gracze nie przestrzegają tych zasad. Trochę działa mi to na nerwy. Być może dlatego przegrałem z Wesleyem So podczas Grand Prix w Moskwie, kiedy to jego koszula nie była odpowiednia, w Rydze z Shakhriyarem Mamedyarovem, który był w dżinsach oraz w Pucharze Świata z Jeffreyem Xiongiem, który miał na sobie t-shirt! Jestem człowiekiem, który przestrzega zasad, nawet jeśli nie do końca mi odpowiadają. Jest to oznaka profesjonalizmu.

Porozmawiajmy o Grand Prix w Hamburgu. Doszedłeś tam do finału, w którym uległeś Alexandrowi Grischukowi. Po zakończeniu gry udzielił on wywiadu, w którym porównał doświadczenie gry z Tobą do gry ze starym Fritzem. Maszyna nie miała wgranej książki debiutowej, ale wciąż była w stanie go ograć.

Podoba mi się to. Grischuk zawsze powie coś ciekawego! Jednak muszę przyznać, że jest to prawda, ponieważ moje wybory debiutowe w dogrywce nie były dobre. W sumie to grałem jakieś przypadkowe rzeczy. Gdybym wybrał inne otwarcia, miałbym dużo większe szanse na wygraną. Jednak myślę, że intuicja jest jedną z moich zalet. Kiedy byłem bardzo młody, studiowałem sporo klasycznych partii. Wychowałem się na książce autorstwa Garry'ego Kasparowa pt. "Moi wielcy poprzednicy," biblii szachistów, i uważam że to może być powód, dla którego moja intuicja jest tak silna. Nie powiedziałbym, że jakoś specjalnie dobrze liczę warianty.

Ten finał to, jak zakładam, największe indywidualne osiągnięcie w Twojej dotychczasowej karierze. Jakie to było dla Ciebie doświadczenie?

Było to bardzo stresujące, nie spodziewałem się, że dojdę aż do finału. Nie byłem zadowolony, że moim przeciwnikiem jest Grischuk, ponieważ we wcześniejszych turniejach z serii Grand Chess Tour, rozbiłem go 3-0 w szachach szybkich i błyskawicznych. I w momencie, kiedy zdałem sobie sprawę, że nie pokonam go równie wysoko w tym meczu, było to dla mnie stresujące, że wcześniej miałem z nim taki dobry bilans. Psychologia czasem płata figle. Jest bardzo silnym graczem, ale prawdopodobnie mogłem zagrać lepiej, szczególnie po wygraniu pierwszej partii, chociaż tragedii nie było. Równie dobrze mogłem odpaść z turnieju wcześniej, na przykład kiedy przegrałem białymi z Daniilem Dubovem w pierwszej partii dogrywki w półfinale. W systemie pucharowym szczęście odgrywa ogromną rolę.

Jan-Krzystzof Duda, FIDE Grand Prix
Duda przed zwycięską pierwszą partią z Grischukiem w FIDE Grand Prix. Photo: Valeria Gordienko/World Chess.

Wiem, że trochę obawiałeś się tego wywiadu w języku angielskim. Co Cię bardziej stresowało, wywiad czy mecz z Grischukiem w finale Grand Prix?

Haha, mój angielski jest okropny! Tak bardzo różni się od polskiego. Czasem jest trudny. Uczyłem się tego języka przez wiele lat w szkole, ale jestem zbyt leniwy, aby próbować ulepszać swoje umiejętności w tym zakresie każdego dnia. Kiedy leciałem do St. Louis, nie było to fajne. Ale wszystko jest kwestią perspektywy. Kiedy rozmawiam z chińskimi szachistami, nie czuję tego, jak nędzny jest mój angielski. Chociaż bywa też zabawnie, ponieważ czasem kończę swoją wypowiedź po angielsku i jej wydźwięk jest inny od tego, co naprawdę chcę powiedzieć. Na przykład, kiedyś po zwycięstwie w zeszłorocznym Speed Chess Championship z Anishem Girim udzieliłem wywiadu. Kilka dni później przeczytałem historię, w której był cytat, który był zupełnie inny od tego, co chciałem powiedzieć. Rozśmieszyło mnie to.

Problemy z angielskim na bok, czy gracze czołówki spędzają razem czas podczas turniejów i być może rozmawiają o rzeczach, o których inni gracze opowiadają podczas konferencji prasowych?

Właściwie to nie rozmawiam wiele z innymi zawodnikami, może tylko po partiach i to tylko o pojedynku, który właśnie stoczyliśmy. Ale czasem lubię sobie pooglądać wywiady z innymi graczami, ponieważ zazwyczaj szachiści nie są w tym zbyt dobrzy! Ogólnie to mam w zwyczaju przeceniać czołowych szachistów w każdej dziedzinie życia, więc kiedy widzę, że sobie z czymś nie radzą, daje mi to w pewnym sensie satysfakcję.

Dlaczego, według Ciebie, ich przeceniasz?

Nie wiem. Zawsze to robiłem. Czytasz o gościach, jak Magnus, który przekroczył 2880, wygrał ileś tam turniejów z rzędu i w pewnym sensie widzisz w nim boga. To zdecydowanie nie pomaga, ponieważ potem musisz usiąść naprzeciw niego, a on naciska Cię każdym ruchem. Nigdy z nim nie wygrałem, ale myślę, że muszę z nim po prostu jeszcze trochę pograć. Kiedy go pokonam, poczuję coś w stylu 'Ok, jestem w ścisłej czołówce.' Można powiedzieć, że to jest trochę tak, jakbyś grał przeciwko Leo Messiemu, kiedy grasz w polskiej Ekstraklasie piłkarskiej. Ale marzę o tym, aby być jak Robert Lewandowski, więc muszę rozegrać jeszcze sporo partii na poziomie Messiego, dużo więcej.

Kto, spośród światowej czołówki, budzi największy respekt przy szachownicy?

Zawsze jest tak, że z niektórymi graczami idzie Ci lepiej, a z innymi gorzej. Zawsze ciężko mi się gra z Wesleyem So. Z jakiegoś powodu on po prostu mi nie leży, ale z drugiej strony mam na koncie kilka zwycięstw z nim i to w miniaturkach. Raz zmiażdżyłem go w 17 ruchach, a podczas zeszłorocznego Grand Prix, pokonanie go zajęło mi 25 ruchów. Ale jeśli wyjdzie z debiutu, jest bardzo niewygodnym przeciwnikiem!

Zwycięstwo Dudy z So w partii, która trwała 25 ruchów.

W przeszłości obawiałem się gry z Chińczykami. Nigdy mi z nimi nie szło. Pamiętam, jak grałem z Wei Yi w Mistrzostwach Świata do lat 14. Miałem kompletnie wygraną pozycję i mogłem forsownie zakończyć partię w 2-3 ruchy, ale przeoczyłem kombinację. Potem miałem dwa pionki więcej w końcówce hetmańskiej, ale mimo to nie udało się zrealizować tej przewagi i to on ostatecznie wygrał ten turniej i stał się gwiazdą w swoim kraju. Zawsze czułem swego rodzaju winę, że z mojego powodu ten zawodnik stał się gwiazdą, ponieważ bez tego triumfu mógłby przepaść pośród innych utalentowanych juniorów. Mają ich tam trochę.

Tak czy inaczej, wszystko zmieniło się, kiedy kilka lat temu otrzymałem od Chińskiego Związku Szachowego zaproszenie na turniej do Chin i po kilku dobrych partiach przeciwko wszystkim chińskim superarcymistrzom, zrozumiałem, że nie jestem od nich gorszy. W tamtym okresie zrozumiałem, że mogę więcej. Z drugiej strony lubię grać z Rosjanami. Można powiedzieć, że mają 'kulturę szachową,' a każda partia to coś więcej niż tych rywalizacja, to doświadczenie wszystkich elementów szachów - sztuki, nauki, sportu itd.

Przez wiele lat to Radosław Wojtaszek był najsilniejszym polskim szachistą. Czy był on osobą, która pomogła Ci w Twojej drodze na szczyt?

Kiedy byłem młodszy, Polski Związek Szachowy stworzył wokół Radka specjalny program dla najbardziej obiecujących polskich juniorów. Byłem częścią tego programu i miałem okazję się od niego uczyć. Jesteśmy kompletnie różnymi szachistami, mamy zupełnie inne podejście do królewskiej gry. On był sekundantem Ananda, co pomogło mu przekroczyć barierę 2700. Stał się też specjalistą od debiutów. Wkłada dużo wysiłku w sprawdzanie, zapamiętywanie wariantów, podczas gdy ja tego nie robię. Z drugiej strony ja posiadam umiejętności, których on nie ma. Na przykład on nie potrafi blefować, szczególnie w debiutach. Nigdy nie zagrałby czegoś, czego nie ma przeanalizowane, nawet w blitzu. Uważam, że jeśli będzie grał odważniej i częściej podejmował ryzyko, może dojść jeszcze wyżej. Aby rywalizować z czołową dziesiątką, musisz być w stanie zagrać niemal wszystko i mieć szeroką wiedzę.

I na koniec... Słyszeliśmy o Twojej wygranej w telewizyjnym show pt. "The Brain - genialny umysł." Opowiesz nam więcej o tej przygodzie?

Było to dosyć stresujące doświadczenie dla mnie, ponieważ nie jestem typem showmana czy gościa z telewizji. Miałem też świadomość, że wszyscy moi przyjaciele czy nawet nauczyciele będą to oglądać! Ale dało mi to dużo radości, ponieważ wygrałem. Producenci skontaktowali się z moja mamą. Początkowo nie wiedzieliśmy, o co właściwie chodzi. Ale potem wysłali nam umowę, składającą się z 20 stron. Dowiedziałem się, że nagranie będzie w Warszawie i zdałem sobie sprawę, że to poważna sprawa i było za późno, żeby się wycofać! Z drugiej strony była to dobra rzecz z perspektywy promocji szachów. Zabawne, jak stres wpływa na umysł. Moim zadaniem było rozwiązanie dziesięciu matów w 1 ruchu w ciągu 60 sekund, ale nie wiedziałem, kto jest na ruchu. A wszystko było na żywo. 60 sekund - wóz albo przewóz! Przy jednym zadaniu, szukałem, szukałem, ale nie mogłem znaleźć mata! Zacząłem panikować, nachodziły mnie myśli w stylu "Co do diabła? Czy powinienem im powiedzieć, że jest błąd w zadaniu?" Ale w tej panice zdałem sobie sprawę, że w mojej głowie jedna figura była przeciwnego koloru! No i się udało.

Było to ciekawe doświadczenie, ponieważ zobaczyłem, że tego typu stres jest inni niż w szachach. Rywalizacja z innymi utalentowanymi ludźmi także była czymś interesującym. Wszyscy moi rywale byli odpowiednikami superarcymistrzów w swoich dziedzinach.

więcej od DavidC2
Wywiad z Vishym Anandem: "To szokujące, kiedy ludzie nagle widzą we mnie weterana"

Wywiad z Vishym Anandem: "To szokujące, kiedy ludzie nagle widzą we mnie weterana"