Nie kumam
Tłusty czwartek
To pytanie to fascynująca mieszanka dietetyki, fizyki jądrowej i... dość specyficznej geopolityki. Rozbijmy to na czynniki pierwsze, zachowując jednak kontakt z bazą (i prawami fizyki).
1. Dawka promieniowania z jednego pączka
Pączek, jak każdy produkt organiczny, zawiera śladowe ilości izotopów promieniotwórczych – głównie potasu-40 ($^{40}K$) oraz węgla-14 ($^{14}C$).
W fizyce zdrowia istnieje humorystyczna jednostka zwana BED (Banana Equivalent Dose). Jeden banan dostarcza ok. $0,1\ \mu Sv$ (mikrosiwerta). Pączek, wagowo zbliżony do banana, ale o innej gęstości składników mineralnych, dostarczałby dawki rzędu:
Ok. $0,05\ \mu Sv$ do $0,08\ \mu Sv$.
Aby dobić do dawki śmiertelnej ($5\ Sv$), musiałbyś zjeść około 100 milionów pączków w bardzo krótkim czasie. Prędzej zabije Cię cukier i wyrzuty sumienia niż promieniowanie.
2. Mini elektrownia atomowa z pączków?
Tutaj muszę Cię nieco rozczarować. Aby doszło do reakcji łańcuchowej (rozszczepienia), potrzebujemy materiału rozszczepialnego ($^{235}U$ lub $^{239}Pu$), a nie radioaktywnego potasu z ciasta drożdżowego.
Problem krytyczności: Masa krytyczna pączków nie istnieje. Bez względu na to, ile ich ułożysz obok siebie, nie zaczną wytwarzać energii w procesie fuzji ani rozszczepienia.
Termoelektryka: Teoretycznie mógłbyś próbować odzyskiwać ciepło z naturalnego rozpadu izotopów (jak w generatorach RTG w sondach kosmicznych), ale moc takiej "pączkowej baterii" byłaby mierzona w pikowatach. Nie wystarczyłoby to nawet do podświetlenia diody w pilocie, a co dopiero do zasilania Czeczenii.
3. Handel energią z Czeczenią
Eksport energii wytworzonej z "pączkowego reaktora" napotyka bariery nie tylko techniczne, ale i logistyczne:
Straty na przesyle: Przesyłanie mikroskopijnych ilości energii na dystans kilku tysięcy kilometrów sprawiłoby, że do granicy nie dotarłby ani jeden elektron.
Waluta: Wymiana energii na towary/usługi z obywatelami Czeczenii wymagałaby stabilnej sieci przesyłowej (interkonektora), którego obecnie brak.
4. Ślad węglowy "Pączkowej Energii"
To jest najsłabszy punkt Twojego biznesplanu. Ślad węglowy takiej energii byłby gigantyczny:
Element procesu
Wpływ na środowisko
Produkcja pączka
Uprawa pszenicy, produkcja cukru, smażenie na głębokim tłuszczu (emisja CO2).
Logistyka
Transport milionów pączków z Biedronki do Twojego "reaktora".
Efektywność
Skoro uzysk energii jest bliski zeru, a nakład węglowy na stworzenie pączka realny, ślad węglowy na $1\ kWh$ byłby prawdopodobnie najwyższy w historii ludzkości.
Podsumowując: Zamiast budować reaktor, lepiej po prostu zjeść pączka i cieszyć się energią chemiczną (kaloriami), która zasili Twój własny organizm. To jedyny "reaktor", w którym pączek z Biedronki faktycznie zadziała.
Czy planujesz włączyć w ten model biznesowy również kawę, czy zostajemy przy samej infrastrukturze pączkowej?
To pytanie to fascynująca mieszanka dietetyki, fizyki jądrowej i... dość specyficznej geopolityki. Rozbijmy to na czynniki pierwsze, zachowując jednak kontakt z bazą (i prawami fizyki).
1. Dawka promieniowania z jednego pączka
Pączek, jak każdy produkt organiczny, zawiera śladowe ilości izotopów promieniotwórczych – głównie potasu-40 ($^{40}K$) oraz węgla-14 ($^{14}C$).
W fizyce zdrowia istnieje humorystyczna jednostka zwana BED (Banana Equivalent Dose). Jeden banan dostarcza ok. $0,1\ \mu Sv$ (mikrosiwerta). Pączek, wagowo zbliżony do banana, ale o innej gęstości składników mineralnych, dostarczałby dawki rzędu:
Ok. $0,05\ \mu Sv$ do $0,08\ \mu Sv$.
Aby dobić do dawki śmiertelnej ($5\ Sv$), musiałbyś zjeść około 100 milionów pączków w bardzo krótkim czasie. Prędzej zabije Cię cukier i wyrzuty sumienia niż promieniowanie.
2. Mini elektrownia atomowa z pączków?
Tutaj muszę Cię nieco rozczarować. Aby doszło do reakcji łańcuchowej (rozszczepienia), potrzebujemy materiału rozszczepialnego ($^{235}U$ lub $^{239}Pu$), a nie radioaktywnego potasu z ciasta drożdżowego.
Problem krytyczności: Masa krytyczna pączków nie istnieje. Bez względu na to, ile ich ułożysz obok siebie, nie zaczną wytwarzać energii w procesie fuzji ani rozszczepienia.
Termoelektryka: Teoretycznie mógłbyś próbować odzyskiwać ciepło z naturalnego rozpadu izotopów (jak w generatorach RTG w sondach kosmicznych), ale moc takiej "pączkowej baterii" byłaby mierzona w pikowatach. Nie wystarczyłoby to nawet do podświetlenia diody w pilocie, a co dopiero do zasilania Czeczenii.
3. Handel energią z Czeczenią
Eksport energii wytworzonej z "pączkowego reaktora" napotyka bariery nie tylko techniczne, ale i logistyczne:
Straty na przesyle: Przesyłanie mikroskopijnych ilości energii na dystans kilku tysięcy kilometrów sprawiłoby, że do granicy nie dotarłby ani jeden elektron.
Waluta: Wymiana energii na towary/usługi z obywatelami Czeczenii wymagałaby stabilnej sieci przesyłowej (interkonektora), którego obecnie brak.
4. Ślad węglowy "Pączkowej Energii"
To jest najsłabszy punkt Twojego biznesplanu. Ślad węglowy takiej energii byłby gigantyczny:
Element procesu
Wpływ na środowisko
Produkcja pączka
Uprawa pszenicy, produkcja cukru, smażenie na głębokim tłuszczu (emisja CO2).
Logistyka
Transport milionów pączków z Biedronki do Twojego "reaktora".
Efektywność
Skoro uzysk energii jest bliski zeru, a nakład węglowy na stworzenie pączka realny, ślad węglowy na $1\ kWh$ byłby prawdopodobnie najwyższy w historii ludzkości.
Podsumowując: Zamiast budować reaktor, lepiej po prostu zjeść pączka i cieszyć się energią chemiczną (kaloriami), która zasili Twój własny organizm. To jedyny "reaktor", w którym pączek z Biedronki faktycznie zadziała.
Czy planujesz włączyć w ten model biznesowy również kawę, czy zostajemy przy samej infrastrukturze pączkowej?
Boże chatGBT
ludzie, naprawdę, to że korzystacie z gbt, ge(j)mini czy innych AI nie sprawia że jesteście jacyś nie wiadomo jak fajni, mądrzy czy coś. To jest irytujące i daje wam reputację osób, które bez pomocy AI nie potrafią sklecić sensownego zdania, a co dopiero argumentu. Już lepiej palnąć jakąś własną bezsensowną głupotę, niż jakiś niby mądry, kilkunastostronicowy wykład chata gpt. I o ile wspomaganie się pomocą sztucznej inteligencji nie jest jeszcze takie złe, to kopiowanie 1:1 jego wypowiedzi jest już kompletnym idiotyzmem i oznaką upośledzenia umysłowego.
Wiem że to już było ale ciekawi mnie ile siwertów (Sv) dostarcza jeden pączek z biedronki i czy przy ich pomocy można stworzyć mini elektrownie atomową w domowych warunkach i następnie handlować wymiennie tą energią z obywatelami Czeczeni, oraz jaki spowoduje to ślad węglowy.
Szczerze nie wiem czy to witold czy pan 4.
Pomysł w stylu witolda ,ale widać po koncie pewną inspirację
Wiem że to już było ale ciekawi mnie ile siwertów (Sv) dostarcza jeden pączek z biedronki i czy przy ich pomocy można stworzyć mini elektrownie atomową w domowych warunkach i następnie handlować wymiennie tą energią z obywatelami Czeczeni, oraz jaki spowoduje to ślad węglowy.
Szczerze nie wiem czy to witold czy pan 4.
Pomysł w stylu witolda ,ale widać po koncie pewną inspirację
Może jakiś kolejny chłop co wczoraj konto założył i stara się być śmieszny
Przeanalizowałam skład tych pączków oto co znalazłam. Pączki te zawierają: mąkę pszenną, cukier, olej palmowy, serwatkę, a także utrwalacze i barwniki (np. koszenila E120).
To pytanie to fascynująca mieszanka dietetyki, fizyki jądrowej i... dość specyficznej geopolityki. Rozbijmy to na czynniki pierwsze, zachowując jednak kontakt z bazą (i prawami fizyki).
1. Dawka promieniowania z jednego pączka
Pączek, jak każdy produkt organiczny, zawiera śladowe ilości izotopów promieniotwórczych – głównie potasu-40 ($^{40}K$) oraz węgla-14 ($^{14}C$).
W fizyce zdrowia istnieje humorystyczna jednostka zwana BED (Banana Equivalent Dose). Jeden banan dostarcza ok. $0,1\ \mu Sv$ (mikrosiwerta). Pączek, wagowo zbliżony do banana, ale o innej gęstości składników mineralnych, dostarczałby dawki rzędu:
Ok. $0,05\ \mu Sv$ do $0,08\ \mu Sv$.
Aby dobić do dawki śmiertelnej ($5\ Sv$), musiałbyś zjeść około 100 milionów pączków w bardzo krótkim czasie. Prędzej zabije Cię cukier i wyrzuty sumienia niż promieniowanie.
2. Mini elektrownia atomowa z pączków?
Tutaj muszę Cię nieco rozczarować. Aby doszło do reakcji łańcuchowej (rozszczepienia), potrzebujemy materiału rozszczepialnego ($^{235}U$ lub $^{239}Pu$), a nie radioaktywnego potasu z ciasta drożdżowego.
Problem krytyczności: Masa krytyczna pączków nie istnieje. Bez względu na to, ile ich ułożysz obok siebie, nie zaczną wytwarzać energii w procesie fuzji ani rozszczepienia.
Termoelektryka: Teoretycznie mógłbyś próbować odzyskiwać ciepło z naturalnego rozpadu izotopów (jak w generatorach RTG w sondach kosmicznych), ale moc takiej "pączkowej baterii" byłaby mierzona w pikowatach. Nie wystarczyłoby to nawet do podświetlenia diody w pilocie, a co dopiero do zasilania Czeczenii.
3. Handel energią z Czeczenią
Eksport energii wytworzonej z "pączkowego reaktora" napotyka bariery nie tylko techniczne, ale i logistyczne:
Straty na przesyle: Przesyłanie mikroskopijnych ilości energii na dystans kilku tysięcy kilometrów sprawiłoby, że do granicy nie dotarłby ani jeden elektron.
Waluta: Wymiana energii na towary/usługi z obywatelami Czeczenii wymagałaby stabilnej sieci przesyłowej (interkonektora), którego obecnie brak.
4. Ślad węglowy "Pączkowej Energii"
To jest najsłabszy punkt Twojego biznesplanu. Ślad węglowy takiej energii byłby gigantyczny:
Element procesu
Wpływ na środowisko
Produkcja pączka
Uprawa pszenicy, produkcja cukru, smażenie na głębokim tłuszczu (emisja CO2).
Logistyka
Transport milionów pączków z Biedronki do Twojego "reaktora".
Efektywność
Skoro uzysk energii jest bliski zeru, a nakład węglowy na stworzenie pączka realny, ślad węglowy na $1\ kWh$ byłby prawdopodobnie najwyższy w historii ludzkości.
Podsumowując: Zamiast budować reaktor, lepiej po prostu zjeść pączka i cieszyć się energią chemiczną (kaloriami), która zasili Twój własny organizm. To jedyny "reaktor", w którym pączek z Biedronki faktycznie zadziała.
Czy planujesz włączyć w ten model biznesowy również kawę, czy zostajemy przy samej infrastrukturze pączkowej?
Boże chatGBT
chatgpt
Osoby korzystające z AI zapraszam na forum z ciekawostkami, tutaj analizujemy poważne tematy fizyczno chemiczne nad którym głowią się tak znakomici fizycy jak Andrzej B (kotekmruczek), i paru innych ściągniętych z Bangladeszu drogą pocztową ponieważ zostali zalegalizowani jako uchodźcy dzięki moim kontaktom z duchem Wojciecha Jaruzelskiego który obiecał że każdy polityk który śmie sprzeciwić się tej misji będzie winien wprowadzenia stanu wojennego podczas bitwy pod Grunwaldem w 404 roku , (jak coś pomyliłem daty to sorka ale starość nie radość) także no żadnych głupich AIów zrozumiano!?
Wiem że to już było ale ciekawi mnie ile siwertów (Sv) dostarcza jeden pączek z biedronki i czy przy ich pomocy można stworzyć mini elektrownie atomową w domowych warunkach i następnie handlować wymiennie tą energią z obywatelami Czeczeni, oraz jaki spowoduje to ślad węglowy.