Witam po dłuższej przerwie od moich zbrodniarskich partii panie, panowie, oraz nieheteronormatywne samoloty myśliwskie Messerschmitt Bf 109 należące do III Rzeszy w czasach II Wojny Światowej. Ostatnio wpadłem na nie aż tak głupi pomysł żeby pograć nieco poważniejszym tempem niż 3+0, w efekcie czego udało się rozegrać całkiem przyjemną dla oka, i ładną jak na moje mierne umiejętności szachowe partię. Moim przeciwnikiem okazał się nie kto inny niż randomowy mieszkaniec USA, ze skromnym rankingiem wynoszącym nieco ponad 2300, oraz ponad 10 letnim szachowym stażem. Przeciwnik próbował korzystając z przewagi liczebnej pionów na skrzydle królewskim cisnąć niczym Niemcy Polaków w bitwie pod Wizną, jednak w przeciwieństwie do tej bitwy jego przewaga liczebna nie wynosiła 40:1, a posiłki w postaci skoczków i gońców doprowadziły finalnie do rozbicia obrony jego króla dzięki czemu udało mu się skutecznie skapitulować.