W głębi lasu, tam gdzie nawet echo boi się wracać bez pozwolenia, wisiał stary dąb zwany Drzewem Regulaminu. Na jego gałęziach, niczym czarne owoce, zwisały tysiące nietoperzy. Dokładnie 62 tysiące z okładem — bo Nocek Duży Wszechmogący nie tolerował błędów w ewidencji. Nocek Duży Wszechmogący był mitycznym nietoperzem tak wielkim, że gdy rozkładał skrzydła, noc robiła się jeszcze nocniejsza. Jego oczy świeciły czerwienią paragrafu 7 ustęp 3, a głos brzmiał jak połączenie kazania, wyroku i zepsutego megafonu. Od 19 lat rządził Wielkim Kultem Nietoperzy — organizacją tak zdyscyplinowaną, że nawet kamienie leżały tam zgodnie z harmonogramem. Regulamin kultu był świętością. Miał 666 stron, suplementy, aneksy i jeden rozdział poświęcony wyłącznie temu, jak prawidłowo wisieć głową w dół. Każde jego złamanie — choćby minimalne, jak kichnięcie niezgodne z rytuałem — skutkowało natychmiastowym wezwaniem przed Oblicze Nocka. — PARAGRAF DWUNASTY! — ryczał Nocek, a wiatr przewracał strony regulaminu sam. — PERMANENTNE WYKLUCZENIE! Wykluczony nietoperz znikał w mroku, a legenda głosiła, że trafiał do miejsca straszniejszego niż śmierć: do „Strefy Bez Kultu”, gdzie nikt nie wiedział, co robić o w każdy trzeci czwartek miesiąca. Nocek był władcą totalitarnym tak groźnym, że nawet historia szeptała jego imię ostrożnie, porównując go do najciemniejszych postaci dziejów — po czym przepraszała i prosiła o litość. Ale nawet on miał swojego wroga. Pan 4. Nikt nie wiedział, dlaczego „4”. Cztery skrzydła? Cztery bany? Czwarta tożsamość w tym miesiącu? Pan 4 był jak bumerang rzucony przez chaos — zawsze wracał. Był największym arcywrogiem Nocka Dużego Wszechmogącego. Sabotował kult od środka, pisząc skrajnie radykalne manifesty na liściach, ścianach jaskiń i w komentarzach pod nocnymi ogłoszeniami. Zawsze mówił, że „to tylko pytania”, po czym zadawał pytania, po których pięć komisji regulaminowych brało urlop zdrowotny. Gdy Nocek go wykrywał, następowało rytualne wyrzucenie. — PARAGRAF OSTATECZNY! WYPAD! Pan 4 znikał……po czym wracał tydzień później jako Pan_4_real, potem PanIV, potem CzteryNietoperzeNieKłamią, zawsze z tym samym tonem, tym samym chaosem i tą samą niepokojącą zdolnością psucia wszystkiego jednym zdaniem. Ta wojna trwała latami. Noc była ciężka, kult drżał, a regulamin puchł od poprawek. A jednak, gdzieś głęboko w sercu (którego istnienie Nocek oficjalnie negował), Nocek Duży Wszechmogący wiedział jedno: Bez Pana 4……nie miałby kogo permanentnie wyrzucać. A bez permanentnych wyrzuceń…regulamin nie miałby sensu. I tak noc trwała dalej — straszna, absurdalna i przepełniona skrzydlatym terrorem, gdzie największym horrorem nie była ciemność… …tylko złamanie punktu regulaminu drobnym drukiem. 🦇📜